Czy czasem zbyt dużo szczęścia nie przytłacza ludzi? Nie zaślepia – niczym dobroczynne słońce - ich oczu przed drogą, po której idą? Czy los, który w danej chwili się do nich uśmiecha, nie uśmiecha się ku nim, a przez nich? Przez ich groteskową postawę, ufną i nieświadomą, ślepych i głuchych na przestrogi?
I śmiech rozbrzmiewa nad nimi.
29 kwiecień 2008 o 18:08 |
Myślę, że odpowiedź wydaje się rzeczywista, szczególnie, że to dotyczy każdego z nas.