Miesięczne archiwum: Kwiecień 2011

Alleluja

Sztuczny Jezus wisi na krzyżu na wzgórzu kościelnym przy Słonecznikowej.  Pobiczowane ciało, korona z cierni na skroni, wyrazu twarzy nie sprawdzałem, ale wierzę, że odpowiedni. Dookoła krzyża żółte tulipany. Żółć, kolor oddalenia i rozstania – tylko czyjego i od kogo? Czy Jezusa od ludzi, czy ludzi od Jezusa? I idąc dalej, Jezusa w wersji plastikowej czy w wersji, że tak się wyrażę, oryginalnej? Plastikowego wykluczam, bo ten cieszy się uznaniem i popularnością.

Albo po prostu tulipany ktoś z czapy wyciągnął, nie zastanawiając się nad niczym. Potem z czapy jak z kapelusza wyciągnął zająca jak królika, prawie jak w występie magika, i wsadził do świętego koszyczka (wraz z barankiem wyciągniętym z cylindra i jajkami wyciągniętymi z czapki-uszatki).

A nad ukrzyżowanym góruje dostojny Jan Paweł II postawiony na balkonie kościoła i jak Bóg Ojciec obserwuje mękę.


eph

Trzaśnie niekiedy takim wrażeniem z nienacka, objawieniem czy epifanią, i wszystko na chwilę staje się jasne, chociaż gdy sie dłużej nad tym człowiek zastanowi, to wcale takie jasne nie jest.

Czy więc może to w drugą stronę krok? Bo gdy dochodzi się do stanu anty-arystotelowskiego – wiem, że wiem – to nie może wszak świadczyć pozytywnie, no bo i jak? Zwłaszcza jeśli  daną wiedzę nie zawsze da się określić, a to, co da się, nie zawsze jest prawdziwe i słuszne. Mi na przykład przywidziało się, by posłuchać ostatnich dokonań Dream Theater.

I ulotność. Te stany są efemeryczne. Z każdą sekundą ulegają zmianie, natężeniu, i przekonaniu do siebie samych.


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.