Trzaśnie niekiedy takim wrażeniem z nienacka, objawieniem czy epifanią, i wszystko na chwilę staje się jasne, chociaż gdy sie dłużej nad tym człowiek zastanowi, to wcale takie jasne nie jest.
Czy więc może to w drugą stronę krok? Bo gdy dochodzi się do stanu anty-arystotelowskiego – wiem, że wiem – to nie może wszak świadczyć pozytywnie, no bo i jak? Zwłaszcza jeśli daną wiedzę nie zawsze da się określić, a to, co da się, nie zawsze jest prawdziwe i słuszne. Mi na przykład przywidziało się, by posłuchać ostatnich dokonań Dream Theater.
I ulotność. Te stany są efemeryczne. Z każdą sekundą ulegają zmianie, natężeniu, i przekonaniu do siebie samych.
Kwiecień 27th, 2011 at 00:47
Lepiej to teraz wygląda. Chociaż skórki pomarańczy [ładna dwuznaczność] bardziej nie lubię :P